Niedziela w Górach Sowich
Wolny weekend postanowiliśmy spędzić aktywnie, w górach. Tym razem padło na Góry Sowie. Pojechaliśmy na Przełęcz Jugowską, z której rozchodzą się szlaki w różne strony pasma. Parking na miejscu jest spory, płatny – 20 zł za dzień.
Przyjechaliśmy po 13.00 i od razu rzucało się w oczy, że mimo nienajlepszej pogody było już bardzo tłoczno – wiele samochodów stało na poboczu przed przełęczą. Wniosek prosty: warto przyjechać wcześniej. Dodatkowo, parking był mocno oblodzony. Mimo to, udało nam się znaleźć miejsce i zaparkować.
Wspinaczka po lodzie
Trasę rozpoczęliśmy szeroką, wygodną drogą rowerową, która po ok. 300 metrach łączy się z czerwonym szlakiem. Dzięki temu omijamy nieinteresujące nas dzisiaj i pewnie zatłoczone schronisko. Dalej idziemy już Głównym Szlakiem Sudeckim w kierunku szczytu Rymarza. Podejście początkowo jest całkiem strome, a dziś dochodzi do tego lód. Miejscami szlak był tak śliski, że szliśmy poboczem, żeby mieć chociaż złudzenie przyczepności. Na tym etapie Moli i Milka są żywo zainteresowane każdym napotkanym zapachem, co nie ułatwia marszu pod górę po lodzie.
Po kilkunastu minutach docieramy do górnej stacji wyciągu narciarskiego, skąd rozpościera się widok na okolicę. Idziemy dalej, mijamy Zimną Polankę (897 m n.p.m.) – niewielką polanę z wiatą turystyczną. Tu dołącza żółty szlak z Bielawy, który razem z czerwonym prowadzi na kopulasty szczyt Słonecznej (949 m n.p.m.). Sam szczyt jest zarośnięty, więc bez widoków. Kawałek dalej warto zatrzymać się przy Słonecznych Skałkach – niewielkiej formacji skalnej, która w zimowej szacie wygląda bardzo malowniczo.
Kalenica
Ze Słonecznej na Kalenicę (964 m n.p.m.) idzie się praktycznie po płaskim – różnica wysokości to tylko 15 metrów. To trzeci co do wysokości szczyt Gór Sowich. Tak jak Słoneczna, jest zalesiony.
Na szczycie stoi stalowa wieża widokowa z 1933 roku. Z góry prawdopodobnie rozpościera się panorama na znaczną część Sudetów – podobno przy dobrej pogodzie widać Góry Stołowe, Bardzkie, Złote, Masyw Śnieżnika, a nawet Karkonosze ze Śnieżką. 18 stycznia było jednak zimno, bardzo wiało, a niebo pozostawało zachmurzone. Na wieży było już kilku psich turystów, więc postanowiliśmy nie robić zamieszania i poszliśmy dalej – w stronę Bielawskiej Polany.
Droga w dół
Z Kalenicy schodzimy w kierunku przeciwnym do tego, z którego przyszliśmy. Zejście miejscami jest strome, więc idziemi powoli. Po ok. 30 minutach dochodzimy na Bielawską Polanę. Tu zostawiamy czerwony szlak i skręcamy na niebieski, który szeroką, płaską drogą prowadzi w stronę Przełęczy Jugowskiej.
Ten odcinek jest bardzo przyjemny – równa, choć pokryta zmarzniętym śniegiem droga o niewielkim nachyleniu, z ładnymi widokami na okoliczne pasma. I co najważniejsze – mniej śliska niż rano. Szliśmy zdecydowanie szybciej, choć ostrożność nadal była wskazana.
Podsumowanie
Trasa w lecie jest łatwa i przyjemna. Zimą, przy oblodzeniu, wymaga ostrożności i raczków – zdecydowanie polecamy je zabrać, przydają się na stromym podejściu do Rymarza oraz zejściu z Kalenicy. Na szlaku spotykaliśmy wielu nieprzygotowanych turystów w sportowych butach na płaskiej podeszwie, którzy swoją postawą niestety stwarzają zagrożenie dla innych. Bądźmy odpowiedzialni w górach, nawet tych niskich i pozornie łatwych.
Spotkaliśmy też wielu psich turystów. Lubimy takie spotkania, niestety część opiekunów nie przestrzega górskich regulaminów i puszcza psy luzem. Pamiętajmy, że nagminne łamanie zasad może prowadzić do ich zmiany i w konsekwencji do nałożenia zakazu wędrówek z psami, jak miało to miejsce w innych pasmach.
Czy na Kalenicę można wejść z psem?
Jak najbardziej. Trasa jest przyjazna, a szeroka droga powrotna z Bielawskiej Polany nadaje się nawet dla osób z wózkiem. Większość odcinków prowadzi leśnymi drogami, więc psy mają gdzie powęszyć. Przy zimowej aurze trzeba tylko uważać na lód – zarówno dla siebie, jak i dla psów. Pazury to nie raczki, ale dają radę.
Do zobaczenia na szlaku! 🐾